Malta
Malta jest jednym z najmniejszych, a równocześnie najbardziej wysuniętym na południe krajem Europy. Od Sycylii dzieli ją 85 km, a od Tunezji 285 km. „Malta” oznacza zarówno państwo, jak i największą jego wyspę – liczącą sobie 27 km wzdłuż i 14 km wszerz, czyli mniej więcej tyle, co duże polskie miasto. W skład archipelagu maltańskiego wchodzą także: druga co do wielkości, słynąca z błękitnych lagun wyspa Gozo, zamieszkała przez zaledwie kilku farmerów Comino oraz niezamieszkałe wysepki Cominotto, wyspy św. Pawła, w pobliżu których miał się rozbić statek przewożący apostoła na proces do Rzymu, oraz Filfla – wystające nad wodę wierzchołki wapiennego masywu. Ilość mieszkańców na tym maleństwie jest iście imponująca: 400 tys. osób podzielonych przez powierzchnię daje jedno z najgęściej zaludnionych miejsc świata. Jeśli dołożyć do tego setki tysięcy turystów spragnionych słońca i niewiele mniej adeptów nauki angielskiego, mogłoby się wydawać, że nie da się tu wcisnąć szpilki. Ponieważ jednak Malta jest wyspą magiczną, tego tłumu nie widać: wędrując wzdłuż starych salin na południowo-wschodnim wybrzeżu przez godziny można nie spotkać żywego ducha. W słynnej Złotej Zatoce wystarczy odejść kilkaset metrów od plażowiczów – brzegiem wśród skał albo górą między kamiennymi wieżami – by trafić na ścieżki pośród pachnących ziołami łąk, na których miejscowi popołudniami puszczają latawce. Nawet w ciasnych miastach, które zbudowano na skalistej ziemi wykorzystując każdy jej skrawek, nie widać przesadnych tłumów. Ludzie rozchodzą się w kolejnych wąskich uliczkach, a jeśli gdzieś jest ich więcej, to jest to zapewne miejsce bardziej atrakcyjne.
Ponieważ położona w strategicznym miejscu, na skrzyżowaniu handlowych szlaków wyspa od zawsze była łakomym kąskiem, jej kolejni mieszkańcy pozostawili po sobie przedziwną mieszankę kultur. Maltańczycy szczycą się tym, że ich gardłowy, pozostały po panowaniu Fenicjan i Arabów język jest tym samym, którym mówił Jezus. To jedyny semicki język zapisywany alfabetem łacińskim. Dzisiaj jest pełen naleciałości zapożyczonych od kolejnych „mieszkańców” Malty . „Dziękuję” to „grazzi” (od wł. „grazie”), a „dobry wieczór” – „bonswa” (z francuskiego „bonsoir”).- Gdy eleganccy Francuzi spacerowali deptakiem uchylając kapelusza i pozdrawiając mijanych ludzi słowem „Bonsoir”, oni to podchwycili, ale niechlujnie odpowiadali „bonswa, bonswa” – powtarzają anegdotkę. Oczywiście mieszkańcy mówią również po angielsku. Na Malcie, która do 1964 r. była zależna od Korony Brytyjskiej i na której wciąż jeździ się lewą stroną, jest on drugim urzędowym językiem. Wiele osób posługuje się nim na co dzień, maltański pozostawiając na rodzinne rozmowy w domu.
Pierwsi ludzie przybyli na Maltę przed siedmioma tysiącami lat. Dwa tysiące lat później zaczęli na niej budować tajemnicze megalityczne świątynie w kształcie kręgów – najpewniej poświęcone Matce Ziemi. Popularna teoria głosi, że Maltą rządziły wówczas kobiety – w wielu miejscach w okolicach świątyń odnaleziono ich posążki, w tym słynną „Wenus z Malty”, a na cmentarzyskach wokół w ogóle nie chowano mężczyzn. Jako pierwsza powstała świątynia Ggantija na wyspie Gozo, dziś uważana za jedną z najstarszych wolno stojących budowli stworzonych przez człowieka, potem pojawiły się kolejne w tym słynne Mnajdra, Hagar Qim i Tarxien. Dlaczego po kilkuset latach ich budowniczowie porzucili swoje domostwa zostawiając na zniszczenie – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że dziś na Malcie i Gozo naukowcy doliczyli się pozostałości przynajmniej 23 megalitycznych świątyń, a tylu starożytnych budowli w jednym miejscu nie ma nigdzie indziej na świecie.
Kolejnym miejscem, w które powinni ruszyć miłośnicy architektury jest licząca sobie 4 tys. lat Mdina, dawna stolica Malty. Na niemal pozbawionej drzew wyspie, położone na wzgórzu i otoczone solidnymi wysokimi murami kamienne miasto widać z daleka. Wewnątrz, wśród niemal idealnej ciszy uliczek, kościołów i pałaców mieszka zaledwie kilkaset osób, które rzadko kiedy opuszczają swoje domy przed zachodem słońca. Jednym z ciekawszych budynków jest katedra św. Pawła z obrazem Najświętszej Maryi Panny namalowanym podobno przez św. Łukasza. Ze św. Pawłem więcej wspólnego ma jednak Rabat, położony dosłownie po drugiej stronie ulicy prowadzącej do bram Mdiny. Oprócz ciągnących się kilometrami rzymskich katakumb jego imienia znajduje się tam grota, w której podobno miał mieszkać po tym, gdy jego statek rozbił się u wybrzeży Malty. Choć przebywał na niej tylko trzy miesiące, zdążył w tym czasie uzdrowić i nawrócić wiele osób, w tym rzymskiego gubernatora Publiusza, który stał się pierwszym biskupem chrześcijańskiej Malty. Św. Paweł wkrótce został jej patronem, a według archeologów na wyspie przebywał naprawdę.
angielski
niemiecki
hiszpański